Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiągnięcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osiągnięcia. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2016

Jak to jest z tym moim "szczęściem"?

Witajcie!
Chodzi mi oczywiście o szczęście w fotografowaniu :) Już wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że mam farta. To prawda, ale nie zawsze :)
Muszę Wam powiedzieć, że udane zdjęcia powstają tylko na około jednej piątej spacerów (chodzi mi oczywiście o Mazury bo tu głównie działam). A na  pozostałych czterech piątych albo nic nie widzę albo nie widzę nic ciekawego. Być może chodzi o to, że nie mam tu teraz (dopiero na wiosnę prawdziwy raj panuje nad jednym z pobliskich mokradełek) stuprocentowych miejsc, gdzie mam pewność, że coś zobaczę. Chodzę to tu to tam i czasami pola okazują się łaskawe.
Żeby wzmocnić moje słowa podam przykład. Wychodzę na dwór, łażę po polu godzinę wtem i z powrotem, sprawdzam wszystkie miejsca gdzie kiedykolwiek coś widziałam ciekawego i... nic.
Następnego dnia wychodzę z domu, idę do lasku, patrzę na pole i... znowu nic. Ale potem pojawiają się dwa zwierzątka. I to nie byle jakie! Dwa młode byki! Podekscytowana, włączam aparat i próbuje zrobić zdjęcie. Ale wychodzi- hmmm. Na szczęście jeleń nagle zmienił zdanie i spacerkiem zawrócił. Dziękuję! Miałam farta :) Równie dobrze mógłby już uciec.
Tak to to zdjęcie, które opisałam jako "hmmm"







Wiecie, że widziałam pierwsze żurawie? Niedługo już moja ukochana miejscówka czyli  Rozlewisko wypełni się ptakami :)
Pozdrawiam!

P.S. Ostatnio coraz więcej tych kopytnych- kurczaczki... ale ptaki powrócą

niedziela, 31 stycznia 2016

Sesja sikorkowa + Ptakoliczenie w Łazienkach

Hej! Witajcie!
Lubicie bogatki? Ja lubię. Coś w nich jest takiego, że gdybym była ptakiem- chciałabym być tą sikorą. Nie wiem- czy to kolory czy zachowanie. Bo kolory- niby nie ulubione, a ich połączenie cieszy moje oko. A zachowanie- takie wesolutkie. A ja uwielbiam być wesoła! Może te zdjęcia z ptasim promyczkiem rozweselą Was podczas takiej pogody. To trzeba przyznać- że jest okropnie. Było już tak miło i śnieżnie. Ale dobra, nie mam na to wpływu.

A tu karmnikowe zdjęcia bogatek zrobione na początku roku. Nie było jeszcze śniegu, ale było chociaż słońce. I udało mi się sfotografować  taką sikorkę.
Z nieznanych mi powodów ta samiczka (Widzicie jej krawat? Jest cienki i przerywany)zamiast  z karmnika, wyjadała słonecznik, który spadł na taras. I jakoś mniej się bała. Podeszłam do niej na parę metrów, a ona dalej sobie skakała.
Czasami z tarasu przelatywała na pobliskie drzewo, gdzie wcześniej siedziała również modraszka. Ale ona nie była tak fotogeniczna jak kuzynka. Pozwoliła zrobić sobie jedną fotkę i poleciała.

I o tym mówię. Czemu nie skorzystała z karmnika? Może lubi być oryginalna?  A może po prostu chciała zjeść śniadanie na tarasie? Ha,ha, ha- naprawdę wymyśliłam suchar tygodnia :)
I to zdjęcie chyba najbardziej lubię. . Dla spostrzegawczych- bogatka właśnie zjada ziarenko- widzicie? :)

I jeszcze Łazienki. Wybraliśmy się tam wczoraj, bo było stosunkowo ładnie. Świeciło tam miłe słoneczko, co pozwoliło mi na fotografowanie. Poza tym miło czasami się przejść.

Śmieszki były wszędzie.

Dawniej ta mewa była mewą pospolitą, ale że  taka pospolita nie była- jest mewą siwą.


Nie wiem czemu wrony dziobały lud. Może chciały zrobić przerębel- tylko po co?

To dziwne, ale to moje pierwsze udane zdjęcie kowalika!
No i tyle. Dla wszystkich uczniów życzę dobrych ferii,dla wszystkich przyrodników- obserwacji i zdjęć. Pozdrawiam!

wtorek, 15 września 2015

Moje wakacje czyli robale, gady, ptaki i młody lis

Witajcie!
Jak humor po rozpoczęciu roku? U mnie marnie...
By jednak poprawić humory postanowiłam napisać trochę o wakacjach. zwykle byłam na Mazurach. Przez dwa miesiące głównie leniuchowałam, ale parę rzeczy zrobiłam. W lipcu zrobiłam zdjęcie pewnemu chrząszczowi. Naprawdę piękny i wielki owad. Na forum przyroda został oznaczony jako Wonnica piżmówka :)
Oprócz tego chrząszcza widziałam jeszcze stworzonko które ktoś oznaczył jako Melolontha sp.
Oprócz tego sfotografowałam też dzwońca :)
I żabę:
I inne zjawiska przyrodnicze, ale niezbyt ciekawe i warte pokazania. Chciałam jednak jednak opisać tu wyprawę nad jezioro Kośno.
Jezioro Kośno, 29.07.15
Namówiłam rodziców żebyśmy pojechali znowu w to miejsce. Kiedyś tam byłam z wujkiem i widziałam płaskonosa. (chcesz przeczytać?-kliknij).  Niestety jak dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy puste jezioro, bez ani jednej (nawet drobnej) kropki będącej ptakiem. Wody miały piękny, turkusowy kolor. Żyło tam mnóstwo małżów.

Zaraz za tym pomostem przeleciał nade mną dzięcioł duży i wylądował na naprawdę wysokim drzewie. Zasłaniały go liście i cały czas się ruszał. Ze zdjęć nici L Szliśmy dalej pośród pięknego sosnowego boru. Rzeczą godną uwagi były na pewno drzewa. Były to ogromne sosny, których dwie osoby nie mogły otoczyć:

Ale ptaków- nie było. Słyszeliśmy tylko dalekie leśne ćwierkania. W końcu dotarliśmy na większe zakole jeziora. 

Tam (wreszcie!!!) coś było- kormorany. Siedziały daleeeko na palikach przy niewielkiej zatoczce. Potem zobaczyłam jakiegoś drapola. Potem nadleciał drugi. Popatrzyłam na nie przez lornetkę i… Bieliki! Zdjęcia nie powalają ani skadrowaniem ani jakością, ale zawsze coś.

Sfotografowałam również niezwykłe wzory wytworzone przez korniki na drzewie J Wyglądają jak azteckie:

Mimo, że upierzeni przyjaciele nie pojawili się w szokujących ilościach, ja byłam  bardzo zadowolona z tej wycieczki. 


10.08 Pojechałam z tata by odwieźć mojego brata na obóz przy okazji wstąpiliśmy do rodziny nad jeziorem. Zobaczyłam sikorę ubogą/czarnogłówkę...

i dzięcioła dużego. Na początku zezłościłam się bo myślałam, że to zdjęcie jest beznadziejne, ale potem tata zaczął się śmiać i powiedział, że jest super, bo wygląda jakby dzięcioł miał rogi :)


I jeszcze jaskółki

Zajechaliśmy też nad Śniardwy. Widziałam tam duże mewy- chyba srebrzyste.


Dużo miejsc zobaczyliśmy :)

Kolejnym godnym zauważenia momentem był spływ rzeką Marózką - 26.08.
Niedługo po zwodowaniu wpłynęliśmy na małe, ciche jeziorko. To miejsce na żerowanie wybrała sobie rodzinka łabędzi niemych.
Pływały tam jeszcze krzyżówki i pojawił się również gągoł. Przeleciał blisko, ale szybko. Cisza niepodzielnie panowała na zbiorniku. Tylko my i przyroda. Kiedy popłynęliśmy dalej, naszym oczom ukazał się piękny widok czystej, dzikiej rzeczki i wspaniałego, starego boru. Woda była bardzo czysta. Zobaczyłam trzy pliszki stojące na zwalonym pniu. Były to pliszki żółte. Wyjątkowo wredne. Pojawiały się w każdym momencie kiedy nie mogłam wyjąć aparatu, np. przy trudnych zakrętach czy w chwili gdy kajak obracał się i płynął tyłem. Znikały w chwili gdy aparat był przygotowany. 
Nagle coś przemknęło szybko nad wodą. Turkusik! Zimek (a raczej: zimka, bo to samica)! Usiadł na chwilę na drzewku, ale zerwał się. Jednak nie odleciał daleko i zdołałam zrobić mu bardzo dobre zdjęcie, które możecie obejrzeć. Pierwsze foto jest z dedykacją dla Gigi :)
Ona pod postem Mazur, pierwsze kroki i turkusowy jegomość napisała:
Szkoda, że nie miałaś jeszcze nowego aparatu jak robiłaś zdjęcie zimorodkowi. Może Ci się uda w przyszłości znowu go zobaczyć, życzę tego.





I widoczek na rzeczkę:


Tuż koło miejsca ze zdjęcia zatrzymaliśmy się na krótki postój. Ja kątem oka zauważyłam jakąś drobinkę skaczącą po krzaczku. Popatrzyłam uważniej na maleństwo. Strzyżyk! Gatunek nr. 122!
Zdjęcie dokumentacyjne:

Dalej nie działo się nic ciekawego do czasu aż prawie byliśmy na jeziorze… W górę wyleciały żurawie i ogromny drapol. Przypuszczam, że bielik- ale to nic pewnego. I dalej na jeziorze tylko kormoran. Potem zobaczyliśmy jeszcze parę łabędzi. Dopiero potem zauważyłam, że jeden miał obrączkę, więc nie potrafię jej odczytać.




I koniec spływu.




Dnia 29. 08 koło domu dokonałam ciekawej obserwacji. Wyszłam na pole i przyglądałam się światu o poranku. Nagle zobaczyłam ptaka. Coś jak sójka, ale nie sójka. Zrobiłam zdjęcie. I co?
 Orzechówka! Gatunek nr. 123!
Oprócz tego 3 razy nasze podwórko nawiedził młodziutki lisek. Niedoświadczony. Raz mój kot postanowił go odpędzic i nie zważając, że jest kilka razy mniejszy, ruszył na niego. Miał napuszony ogon i syczał, ale zanim doszło do starcia, odpędziliśmy młodzika. Za trzecim razem udało mi się zrobić zdjęcia :)


Udało mi się też sfocić żurawie i orlika:



ZObaczyłam też ciekawą ćmę:
I to chyba najciekawsze momenty.Zegnam się i pozdrawiam! 
Co jest w środku? :)